Szczęśliwe pary

Stowarzyszenie to nie tylko Odyseja, inscenizacje, rekonstrukcje czy lekcje żywej historii. To również podejmowanie decyzji na całe życie. W związku z powyższym chcieliśmy uroczyście poinformować, że trzech przedstawicieli naszego stowarzyszenia w m-cach lipcu i sierpniu zawarło związki małżeńskie rozpoczynając w ten sposób nowy etap w swoim życiu.

Szczęśliwe pary to:

  1. Damian i Justyna

  2. Konrad i Adria

  3. Witold i Magdalena

Życzymy Im wszystkiego dobrego (a co mają mieć lepiej od nas???).

Opublikowano Pozostałe | Skomentuj

Bełchatów – inscenizacja pt. „Zawsze wierni”

7 października o godz. 11 meldujemy się w Bełchatowie. Mamy tutaj wziąć udział w inscenizacji historycznej, przedstawiającej walki z września 1939 r. Krótka odprawa z organizatorami i idziemy zobaczyć teren. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak wyglądają nasze okopy po ostatnich ulewach. Nie jest dobrze, ogólnie błoto i woda w okopie. Wraz z organizatorami bierzemy się do roboty, ściągamy gałęzie i kładziemy na dno wykopu, trochę pomogło. Świat rekonstruktorów nie jest taki duży, spotykamy wielu znajomych. Trudne warunki  rekompensuje nam  serdeczność i zaangażowanie organizatorów. Było naprawdę super. Dziękujemy bardzo wszystkim uczestnikom i do zobaczenia.

Opublikowano Inscenizacja | Skomentuj

Gra miejska „Oficerskie szlify”

1-go października na zaproszenie Muzeum Regionalnego w Kutnie uczestniczyliśmy w grze miejskiej „Oficerskie szlify”. Gra powstała z myślą o młodzieży, która w ten sposób ma szansę poznać bliżej realia życia wojskowego w II Rzeczypospolitej, szczególnie historię 37 pp. Do rywalizacji stanęło 6 drużyn, które od godz. 10 do 14 odwiedziły 10 miejsc na terenie Kutna oraz poznały obiekty związane z historią tego pułku.1 miejsce zajęła drużyna w składzie – Michał Olesiński, Krzysztof Kostrzewa, Dawid Sombati i Jakub Rojewski .

Zdjęcia: Michał Jabłoński, Lech Martynowski

Opublikowano Pozostałe | Otagowano | Skomentuj

Rajd Pojazdów Zabytkowych Szlakiem Walk nad Bzurą

Już po raz szesnasty do grodu nad Ochnią zjechali miłośnicy i właściciele starych motocykli, by wziąć udział w Rajdzie Pojazdów Zabytkowych Szlakiem Walk nad Bzurą. My oczywiście mieliśmy też skromny udział w tym wydarzeniu. Dla uczestników rajdu i nie tylko, przygotowaliśmy wystawę, na której zaprezentowaliśmy umundurowanie, wyposażenie oraz uzbrojenie żołnierzy września 1939 r. Okazało się, że sporo osób zna historię Bitwy nad Bzurą. Dziękujemy p. Adamowi Zatońskiemu za wspaniałą atmosferę i zaproszenie na rajd.

Opublikowano Rekonstrukcja | Skomentuj

17.09.1944 a 17.09.2017

17 Września 1944 roku rozpoczęła się jedna z największych operacji wojskowych Market Garden . Głównym celem miało być zdobycie mostu w Arnhem w Holandii a tym samy zapewnienie sobie przejścia przez rzekę Ren a tym samym do przemysłowej części Niemiec zagłębia Ruhry.Wojna miała trwać o 6 miesięcy krócej… Działania wojskowe podzielono na dwie części . Część powietrzno-desantową opisaną kryptonimem „Market” oraz część lądową opisaną kryptonimem „Garden”. Operacja została zaplonowana przez marsz. Montgomerego oraz gen. Browninga wykonana siłami : brytyjeskiej 1 Airborne Division ; amerykańskiej 101 Airborne Division „Screaming Eagle” , 82 Airborne Division „All American” oraz najważniejszej dla nas polskiej 1 SBS (Samodzielnej Brygady Spadochronowej) . Zadania lądowe wykonywał XXX Korpus.Operacja była wielonarodowa. Walczyli w niej również dzielni Szkoci. Już od kilku lat członkowie naszego stowarzyszenia regularnie w rocznicę operacji regularnie odwiedzają cmentarze naszych żołnierzy w Oosteerbeek oraz biorą udział w obchodach rocznicy walk w miejscowości Driel. Miasteczka te dzieli „tylko” i aż Ren. Rzeka „grób” dla setek spadochroniarzy którzy przeprawiali się parokrotnie z jednego na drugi brzeg rzeki. Walki w rejonie Arnhem rozpoczęły się 17 września wtedy to lądowali pierwsi spadochroniarze brytyjscy oraz polscy oficerowie łącznikowi.18 września w terenie walk wraz ze swoimi brytyjskimi kolegami na szybowcach zjawili się nasi chłopaki z obsługi działek P-panc tzw. 6 funtówek. 21 Września w rejonie Driel została desantowana główna część brygady bez prawie w całości 1 Batalionu.
W tym roku wyjazd do Driel był szczególny dla jednego z naszych członków Konrada Podwysockiego (jest również członkiem stowarzyszenia SRH Tobie Ojczyzno”) : ” To nie był dla mnie zwykły wyjazd. Cel był prosty chcę uczcić naszych chłopaków skacząc tak jak oni z Dakoty w polskiej strefie zrzutu DZ-K w Driel. Brzmi prosto ale „droga wiodła ugorem”. Pierwszy wyjazd 3 lata temu skończył się dla mnie kontuzją złamana kostka przy skoku w Teuge i dwa lata karencji. Skoki organizuje międzynarodowa grupa ,której mam zaszczyt być członkiem Pathfinder w moim przypadku oddział polski Pathfinder Poland. Szkolenie składa się z 5 skoków w rejonie Teuge oraz później można sobie wykupić skok w historycznych strefach lądowania Renkum (brytyjska DZ-X ) oraz w Driel (polska DZ-K). Chłopaki skaczą również w Normandii. W tym roku by dokończyć mój przerwany kurs wraz z kolegami („weteranami” skoków) z Polski wybrałem się do Holandii tydzień wcześniej. Pogoda nas nie rozpieszczała „dupiło” z nieba oraz duże wiatry nie pozwalały mi poczatkowo dokończyć kursu. Na części teoretycznej spędziliśmy 3 dni. Najbardziej zapamiętam ból po nauce przewrotek po lądowaniu PLF obtłuczone kości bolały. Jednakże psychicznie pozwoliło mi to zlikwidować obawę przed lądowaniem (2 lata temu złamałem przy skoku kostkę). Po trzech dniach teorii(wymuszonej pogoda) oraz składania spadochronów wszyscy z niecierpliwością czekaliśmy na skok . Dzień czwarty-Day OFF skoków nie ma- wiatry i dupi znów z nieba. Wieczory przez te dni zawsze wyglądały tak samo. Wieczorne patrzenie w niebo :” Co może przynieść nowy dzień, czy wiatr się uspokoi w jakich warunkach odbędzie się mój kolejny 10 skok ?” . Dzień w dzień pojawiają się informację jest dziura pogodowa skaczemy po czym skoki są odwoływane. Wieczory w zacnym gronie przyjaciół spadochroniarzy są zabawne. Wielu z nas to byli żołnierze ,wiele historii z całego świata, wiele emocji i opowieści jak to się ratowaliśmy w powietrzu albo wylądowaliśmy u kogoś w ogródku – kupa śmiechu.W środę pojechaliśmy na pogrzeb Spadochroniarza brytyjskiego walczącego w Arnhem w 1944 roku ( odnaleziony niedawno) by go pożegnać na cmentarz wojskowy w Oosterbeek. Czwartek znów dzień wolny dupi.Zwiedzilismy muzeum w Hartenstein oraz kościół szpital w Oosterbeek a później Driel w tym grób śp Cory Baltusen. Jest informacja w piątek dziura skoki na Renkum się odbędą skaczą brytyjczycy i koledzy z Kanady (ci są po kursie więc pierwszy skok z Dakoty oddadza w Renkum na historcznym zrzutowisku). W piątek skoki z Dakoty .Stoję na DZ-X i zazdroszczę chłopakom jak cholera .Patrzę w niebo podziwiając starą piękną damę Dakote i sylwetki chłopaków odrywających się od samolotu a później piękne pełne „pieczarki” spadochronów MC1-1C. Wszystko idzie jak spłatka bez problemów. Jeden tylko z kolegów nie trafia w DZ wiatr wywiewa go za drogę , ląduje na polu golfowym .Śmiejemy się że dobrze ,że go nie zestrzelili piłeczką od golfa. Taki trochę czarny humor. Za chwilę znowu to samo na „spadochroniarnie” – pod gołym niebem układem kolejny spadochron – może dla siebie , może dla kolegi.Nie wiem będzie potrzeba to go wykorzystają nie to zostanie dla mnie. Packer chceckerzy odchaczają kolejne checki – sprawdzają czy wszystko jest właściwie zrobione. Wieczór Piątek – informacją w sobotę dziura pogodowa skaczemy. Zasypiam nieco uspokojony ale i skupiony na kolejnym dniu. Sobota rano … hm nie jem za dużo, śmiejemy się, że brązowe ślady na czaszy nie wyglądają najlepiej. Co dzienne wyczekiwanie na wyskok, przebyty z tym stres powoduje, że w ogóle nie jestem zestresowany. Mam iść i wykonać dobrze swoją robotę wyjść z samolotu i lądować bez kontuzji . Skupiam się tylko na skoku i tym co mam robić po kolei .Skaczę ze składanym przeze mnie spadochronem.Pogoda w sobotę wygląda tak parafrazując cytat” wiatru nie ma, i jest za…biście poza tym nic nie widać” Chmury na 400 metrach lekka mżawka. Nie do końca wiem co mnie dziś czeka, muszę wyskakać na licencję dodatkowe 4 skoki. Więc w praktyce to jest skok ubieranie w następny spadochron skok itd. W życiu nie skakałem 4 razy w dniu z samolotu 🙂. Leżę w hangarze Stand up , line up dobiega od Jump Mastera . Poprawiam spadaka. Jump Master sprawdza zapięcia i mocowania – Cesna w Teuge kołuję do hangaru. Ładujemy się do maszynki ciasno jak cholera skacze nas 15. Samolot za chwilę wznosi się w powietrze. Skaczę 3 w wylocie. Cały stick polski 5 Polaków. Door Open słychać od JM. Guard the reserved ręka zakrywa uchwyt od spadochronu rezerwy żeby wcześniejszy skoczek nie zachaczył i go nie otworzył. Pierwsze osoby posuwają się do drzwi.Widzę jak sylwetki kolegów znikają za drzwiami. Skaczemy po kolei, ruchem psa szorującego tyłkiem o ziemie przemieszczamy się do drzwi .Już tylko sekundy dzielą mnie od bycia na chwile wolnym… . Kolega zniknął gdzieś za samolotem „Into the door” przesuwam się do drzwi. Nogi wiszą w pustcę między samolotem a ziemią. Patrze w dół cholera gdzie lotnisko (myśl szybsza niż prędkość światła). „Go!!!!” lecę czuje szarpnięcie spadochronu staram się podnieść głowę do góry by sprawdzić czaszę , nie mogę.Taśmy od spadochron obiły mój chełm i przycisnęły głowę do piersi. Cholera -pierwszy raz taka sytuacja ,nie mogę sprawdzić czaszy, nie wiem co się dzieje. Jednakże czuje podświadomie, że mam czas – spadochron się na pewno otworzył, spadam wolniej choć głowy dalej nie mogę unieść, wszystko trwa ułąmki sekund. Nagle pstryk. Obracam się w powietrzu i wszystko jest w porządku, sprawdzam czaszę jest pełna. Cholerny Twist zdarzają się zawsze ale nie aż takie .Przywalę temu co składał spadaka -cholera skaczę na składanym przeze mnie 😉. rozglądam się widzę kolegów, nie widzę DZ.Za chwilę nic nie widzę wpadam w chmury. Mleko wszędzie mleko. Staram się zorientować w którym kierunku lecę. Kiedy stąd wylece? Jestem poniżej. W końcu cokolwiek widzę. Szukam strzały, rozglądam się za kolegami co by im nie wlecieć w czasze. Słyszę głos kolegi zawracaj tak też czynie. Teraz to już sama przyjemność oprócz stresu, który za chwilę mnie dopada 50 metrów nad ziemią ( jeszcze musisz wylądować nie połam się znów kretynie bo jeszcze Driel przed tobą). Odwrócony pod wiatr opadam spokojnie. Cholera ja na prawdę ląduje jak ptak, miękko spokojnie jakbym skoczył na ziemię z ławki. Ach cóż to za lądowanie … Przewracam się tylko dlatego,że jestem ustawiony do PLF. Nie walczę z tym.Ziemia jest. Podrywam się i zabiegam czasze żeby ja zgasić. Jeszcze koledzy patrze gdzie są .Zwijamy spadaki .Podchodzimy gratulujemy sobie, cieszymy się że spotkaliśmy się na ziemi i wszystko ok. Emocje … Zbieramy się do hangaru zakładamy kolejne spadochrony ładujemy się do samolotu . Kolejny skok podobny tylko chmury wyżej. Tym razem perfekcyjne lądowanie 5 metrów od krzyża oznaczającego strefę zrzutu. Co ja będe po zrzutowisku łaził tyle jak wiatr ma mnie ponieść w miejsce wskazane przeze mnie 🙂. Godzina przerwy – dupi. Zakładam kolejny spadochron znów składany przez siebie. Do samolotu skok . Tym razem otwiera się idealnie jest delikatny. Już wiem ten spadochron wezmę na skok do Driel. Ląduje znów koło krzyża .Czwarty skok. „Wariactwo” .W samolocie muzyka lecimy jak na piknik rodziny. Pomimo to na twarzach tego nie widać wszyscy skupieni. Kolega tańczy ale bez luzu 😉 .Ciekawe czemu ? 🙂. Door open ,Into door , GOOO! Spadochrony rozwijają się bez problemowo. Już wiem licencja skoczka na Static Line jest moja. Jutro Driel !! Niedziela rano pogoda przepiękna po całym tygodniu dupienia. To będzie skok – pobudka, śniadanie odprawa przed skokiem. Wczoraj złożyłem sobie kolejny spadochron będe na nim skakał. Jest delikatny i dopasowany jest częścią mnie. Zadbałem o niego przy składaniu wiem że odwdzięczy mi się tym samym. Zadba by mi nie zrobić krzywdy jeżeli ja go nie „skrzywdzę” w powietrzu.Pakujemy się do samochodów zabieramy dokumenty i w podróż do Eindhoven.Tam czeka na nas piękna dama – latała już w Normandii w 1944 Dakota. Podróż trwa ponad godzinę. Dojeżdżamy do bazy wojskowej. Chwila postoju i wbijamy się do środka. Zarzymujemy się przed pasem startowym. Widzę ogromnego Antonowa i Herculesa – co za potężne maszyny. Na wprost czeka już na nas może trochę już podstarzała ale piękna i elegancka Dakota. „Ubrana” w standardowe malowanie z czasów II WŚ. To ona nas „zawiezie” nad strefę zrzutu. Dowieź nas bezpiecznie Dakoto a będziemy Ci wdzięczni. Patrzę na chłopaków oszałamiająco to wygląda. Jakbyśmy mieli leg bag to byśmy prawie niczym nie różnili się od spadochroniarzy z 1944 roku. Myślę o tym co musieli czuć nasi żołnierze kiedy po 2,3 latach ćwiczeń przerzucano ich na wojne. Naprawde mieli … wiele odwagi. Tak czy inaczej dziś przyjechaliśmy tu dla nich oddać im hołd.Jeszcze odprawa chwila wolnego i zakładamy spadaki. To jest ten moment,na który czekałem prawie 4 lata . Jest o krok przede mną. Ustawiają nas w szeregu. Polacy wystąp – wychodzimy. To wasza strefa zrzutu WASZ DZ. Skaczecie pierwsi ! Czuję dumę. Cały Polski stick 6 osób wyskoczy razem . Jestem z Krzyśkiem, Michałem, Michałem, Mateuszem i Jackiem. Przed nami skaczę Roy dowódca Pathfinder za nami reszta chłopaków z Angli,Amerykanie,Szkoci,Grecy. To my wyznaczmy drogę ! Kierujemy się do Dakoty. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie. Żołnierze holenderscy patrzą na nas wydaję się,że z podziwem i szacunkiem. Ładujemy się do Dakoty.Siadamy na podłodze ale skakać będziemy z drzwi na stojąco. Przy okazji jeszcze na fotelach siedzą wycieczkowicze. Nie zwracam na nich uwagi głowę mam już zaprzątniętą skokiem. Dakota powoli kołuje na start. Żołnierze Holenderscy oddają honory widzę to przez małe okienko. Jump Master Ian robi to samo. Co za emocje. Startujemy 20 minut lotu przede mną. Dziś wysokość niemalże bojowa 300 metrów to nie wiele. Patrzę przez okno podziwiając okolicę i zerkam na panią oficer, która leci z nami i komunikuje się z Pilotem piękna kobieta 😉. Słyszę co parę minut informacje. 10 minut do DZ 5 minut do Dz. W końcu podrywają mnie komendy Stand up, Hook on zapinam line desantową na lince. Check equipment. Za chwilę od końca słyszę jak koledzy odmeldowują swoją gotowość. Krzyczę swoje Fourth Ready. Za chwilę Jump Master powtarza procedurę. I znów First into the door. Roy ustawia się w drzwiach. GO !!! Przemy do przodu.2 poszedł ,3 poszedł. Przesuwam się do przodu myśląć o skoku. Oddaje Static line JM, Ustawiam się w drzwiach, Go! Lecę mam wrażenie że lekko wpadłem na futrynę, powietrze, odruchowo zabezbieczam zapas.Szarpniecie delikatne i moj spadochron rozwija się bez najmniejszego twista. Dobrze go złożyłem…Odwdzięczył mi się delikatnym szarpnięciem wręcz informacją: hej otworzyłem się teraz mną steruj. Szybka orientacja jestem nad DZ nie mam czasu na podziwianie widoków. Choć rozglądam się w koło.Chłopaki starają się dobić nad DZ ale mają troszkę za daleko.To jest szybki lot. Lecę nad budynkiem sztabu gen.Sosabowskiego. Z lewej REN z prawej łaki i pola . Wiatru prawie nie ma. Już teraz wiem jak to mogło wyglądać 73 lata temu. Patrzę na kolegów są trochę dalej ode mnie. Decyzję podejmuje sprawnie widzę DZ ,widzę dym odwracam się tyłem do wiatru. Spadam bezpiecznie. Chyba odruchowo ściągam linki bo lądowanie mam troszkę twardsze niż poprzednie. Ziemia. Cały szczęśliwy ląduje na ziemi, tuż obok Jacka. Więc wspólna fota, jesteśmy cholernie szcześliwi to nasz pierwszy skok w to historyczne miejsce lądowania żołnierzy 1SBS.Pochylam głowę i po chwili salutuje oddając hołd chłopakom z 1SBS. Po skoku jeszcze wizyta na Polen Plats przy pomniku Gen.Sosabowskiego i spadochoroniarzy i kilka fotek oraz wiele ciepłych słów od Holendrów mieszkających w tej okolicy. Tu spotykam się z moim przyjacielem Pawłem , Polakiem mieszkającym w Holandii fascynatem historii WP. Przyjechał specjalnie z Amsterdamu by uczić chłopaków . Sam skok dla mnie emocjonujący pod wieloma względami.Lądowałem na ziemi uświęconej krwią polskich spadochroniarzy…Emocje. ” Ze swojej strony proszę o jedno o pamięć o tych żołnierzach i przekazanie tych informacji następnym pokoleniom.Będą żyli dopóki mamy ich w naszej pamięci i w sercach… Walczyli o wolną i niezależną POLSKĘ . SIŁA I HONOR !
P.S. Zdjęcia zapożyczone od kolegów spadochroniarzy.

Opublikowano 1SBS | Skomentuj

Wycieczka szlakami 37 Pułku

W ramach 25 Europejskich Dni Dziedzictwa Muzeum Regionalne w Kutnie oraz Stowarzyszenie Historyczne Pułk 37 zorganizowało wycieczkę Szlakami 37 Pułku Piechoty – Bzura ’39. Trasa wycieczki biegła przez miejscowości, w których we wrześniu 1939 walczył 37 pp.

Zdjęcia: Muzeum Regionalne w Kutnie

Opublikowano Pozostałe | Otagowano | Skomentuj

Zlot harcerzy Chorągwi Łódzkiej ZHP

W dniach 15-17 września odbył się coroczny zlot harcerzy Chorągwi Łódzkiej ZHP im. Aleksandra Kamińskiego. W tym roku do Kutna zjechało ponad 2 tys. harcerzy. Miasto wręcz rozkwitło drużynami. My również uczestniczyliśmy w tej imprezie. Naszym zadaniem było przygotowanie dwóch punktów kontrolnych w grze terenowej dla zuchów i harcerzy, oczywiście o tematyce militarnej. Miło było popatrzeć na zuchów, którzy z wielkim przejęciem rzucali granatem do celu.

Wykorzystano również zdjęcie: Lech Martynowski

Opublikowano Pozostałe | Otagowano | Skomentuj

Przekazanie tablicy z koszar pułkowych

12 września 2017 r. przejdzie do historii. W Muzeum Regionalnym w Kutnie gościł Paweł Piotrowski, wnuk st. sierżanta Stanisława Darasza, żołnierza 37 Łęczyckiego Pułku Piechoty im. ks. Józefa Poniatowskiego. W spotkaniu uczestniczyli Stowarzyszenie Historyczne Pułk 37 – współgospodarz spotkania, członkowie rodziny i przyjaciele Pawła Piotrowskiego oraz członkowie Rodzin Dzieci Pułkowych. Po uroczystym przywitaniu przybyłych przez Dyrektora Muzeum Grzegorza Skrzyneckiego i prezesa Stowarzyszenia Wiesława Paluchowskiego, Paweł Piotrowski przekazał do zbiorów muzealnych tablicę – szyld, która znajdowała się na budynku dawnych koszar przy ul. Bema w Kutnie. Spotkanie było również okazja do poznania nowych osób, których dziadkowie i ojcowie służyli w 37 pp. Chcielibyśmy tylko dodać że, ta tabliczka jest unikatem na skalę Kutna.

Wykorzystano również zdjęcia Michał Jabłoński

Opublikowano Pozostałe | Otagowano , | Skomentuj

Na zaproszenie Hufca ZHP Kutno

Na zaproszenie Hufca ZHP Kutno uczestniczyliśmy w Pikniku Rodzinnym, który odbył się 3 września na terenie kościoła św. Jana Chrzciciela. Tradycyjnie zaprezentowaliśmy sylwetki polskich żołnierzy z września 1939, oraz 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej.

 

Opublikowano 1SBS, Pozostałe | Otagowano | Skomentuj

1 Samodzielna Brygada Spadochronowa – diorama

W niedzielę 27 sierpnia na zakończenie „Skierniewickich spotkań z historią” przygotowaliśmy wystawę, na której zaprezentowaliśmy umundurowanie, wyposażenie i uzbrojenie 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Miłym zaskoczeniem dla nas było dość duże zainteresowanie skierniewiczan losami żołnierzy generała Stanisława Sosabowskiego.

 

Opublikowano 1SBS | Otagowano , | Skomentuj